Uderzenie szczęścia

  • 83-7298-283-X
  • Autor: Douglas, Kirk
  • Dostępność: Brak
  • 19,00 zł 5,00 zł
  • Niedostępny

Jestem aktorem i nie mogę mówić. Czy to już koniec? Znudziło mi się być dużym, silnym, twardym facetem. Zacząłem płakać. Przez łzy widziałem, że pokój pogrąża się w ciemnościach i wielka czarna chmura pochłania mnie.
Podszedłem do biurka. W dolnej szufladzie leżał rewolwer, którego używałem w filmie "Pojedynek w corralu O.K.". Grałem w nim z Burtem Lancasterem. Dobrze nam się razem pracowało. Uśmiechnąłem się, gdy przywołałem w pamięci scenę, jak Burt przedstawia mnie do pewnej nagrody: "Kirk Douglas pierwszy przyzna, że jest trudnym człowiekiem, a ja będę drugi".
Wziąłem broń. W innej szufladzie miałem pudełko z nabojami. Wyjąłem dwa i drugą ręką otworzyłem komorę. Naładowałem rewolwer i popatrzałem na niego. W usta czy w skroń?
Długą lufę włożyłem do ust. "Oh." Zęby mi zadzwoniły i wyciągnąłem broń.

Przez sześćdziesiąt lat, odkąd zaczął grać w teatrze i w filmie, Kirk Douglas wystąpił w osiemdziesięciu trzech filmach i dziewięciu sztukach, napisał siedem książek i zrobił wiele dla celów humanitarnych na świecie. Znają go wszyscy i to różne pokolenia jako nieugiętego Spartakusa; jego książki zajmują pierwsze miejsca na listach bestsellerów; pomaga innym, zakładając place zabaw i szkoły w społecznościach nękanych niepokojami; Kirk Douglas jest legendą swoich czasów i inspiracją nas wszystkich.
Teraz w książce Uderzenie szczęścia, żywej i bardzo osobistej refleksji nad swoim niezwykłym życiem, Kirk Douglas uzupełnia swoją szczerą i z głębi serca płynącą opowieść. Własnymi słowy przekazuje nam wspomnienia z dzieciństwa, które go ukształtowało, żony i rodziny, którzy go wspierali; opisując wydarzenie, które zmieniło jego życie, ukazuje możliwości dane mu po przekroczeniu osiemdziesięciu trzech lat.
Po raz pierwszy ujawniając niewiarygodne fizyczne i emocjonalne trudności wskutek udaru mózgu, Douglas zapoznaje nas z faktami, które ocaliły go i pomogły wyzdrowieć. Wraz z radami wywołuje wspomnienia sławnych postaci naszych czasów jak Burta Lancastera, Michaela J. Foxa i Gary Coopera - jak i wielu innych, którzy osiągnęli wielkość w obliczu przeciwności losu.
Wzruszający i zabawny, inspirujący i dodający otuchy, Kirk Douglas pokazuje, jak jego największe niepowodzenie stało się źródłem siły i odnowy - przyczyniając się do tego, że ósma dekada jego życia jest najbardziej satysfakcjonująca. Czarująca, pełna uczucia opowieść zawierająca wiele nigdy nie publikowanych fotografii, Uderzenie szczęścia, to intymne spojrzenie na prawdziwego człowieka w cieniu jego wspaniałego talentu - i na życie wykorzystane w pełni.
Kirk Douglas jest legendą Hollywoodu od ponad pół wieku. Wśród jego osiemdziesięciu trzech filmów są Czampion, Piękny i zły oraz Pasja życia. Ponadto jego firma Bryna jest producentem takiego klasyka jak Spartakus. Douglas jest autorem dwóch autobiografii, Syn śmieciarza i Climbing the Mountain [Wspinając się na górę], trzech powieści i dwóch książek dla dzieci. Otrzymał prezydencki Medal Wolności, najwyższe cywilne odznaczenie przyznawane przez prezydenta jak i liczne inne nagrody i zaszczyty. Obecnie pełni funkcję ambasadora dobrej woli dla Departamentu Stanu i jest kawalerem francuskiego orderu Legii Honorowej. Ma czterech synów i pięciu wnuków. Mieszka z żoną, Anne, w Beverly Hills.
Rok wydania: 2003
Stron: 120
Oprawa: broszura
Format: 125/183
Pakowanie: 40
Tłumacz: Maria Zborowska

Fragment tekstu:

Czasami czuję się jak kowboj, który powoli jedzie na swoim koniu Whiskey w stronę zachodzącego słońca. Gdy tak jadę, myślę o swoim życiu. Po udarze zrobiłem dwa filmy, mimo że miałem trudności z mówieniem. Teraz czekam na inną rolę, nim słońce zniknie za horyzontem. Nie można zatrzymać aktora. Jak króliczek na baterie "chodzi, chodzi, chodzi…"
Mam szczęście, że jestem aktorem. Aktorstwo dało mi sławę, pieniądze i satysfakcję. A jednak odradzałem synom obranie tego zawodu.
Szanse na sukces są tak odległe; porażki i depresje czyhają w ukryciu. Niestety, oni mnie nie słuchają.
- Prr, Whiskey. - Schodzę z konia, siadam w cieniu wielkiego dębu i gapię się, zahipnotyzowany blaskiem zachodzącego słońca. Whiskey skubie trawę, nie wie, że jasna kula oświetla niebo. Zapala się, potem znika. Drżę, choć nie ma wiatru.
Moje myśli biegną ku dalekiej przeszłości. Myślę o Burcie Lancasterze, Duke'u Waynie i wielu aktorach, z którymi miałem zaszczyt pracować. Myślę także o tych, z którymi nie było mi dane grać, o aktorach podziwianych z daleka.
My dostarczamy rozrywki. Robimy filmy, by dać ludziom trochę wytchnienia od ich problemów, gdy zabieramy ich w świat fikcji na ekranie. Ale aktorzy żyją także w realnym świecie. I my mamy swoje nieszczęścia.
Podziwiam kolegów, którzy wykazują odwagę w obliczu osobistej tragedii, a nie litują się nad sobą. Głośno oklaskuję Christophera Reeve'a, Michaela J. Foxa, Dudleya Moore'a i tak wielu innych, którzy wykorzystują swoją sławę, by nieść światło w ciemności. Pomagać innym to wola Boga.
To im dedykuję tę książkę.
Słońce zaszło. W zmierzchu Whiskey i ja wracamy, by sprawdzić, czy mój agent zadzwonił.

 

 

 

 

 


PODZIĘKOWANIA

Komputer bardzo pomaga, gdy piszesz książkę, ale ja nie umiem z niego korzystać. Na szczęście moja asystentka, Lisa Lynn, umie. To, co jej podyktowałem, wprowadziła do komputera. Jaka to wielka pomoc! Dziękuję ci, Lisa.
Bardzo często potrzebny mi jest słuchacz - ktoś, kto zgadza się lub nie z moim punktem widzenia. Eliana Wolpe odegrała tę rolę. Jej inteligentne uwagi bardzo mi pomogły. Dziękuję ci, Elli.
Oczywiście moja redaktorka w wydawnictwie, Claire Wachtel, także mi pomogła. Jej zespół przekonał mnie, że nie znam dobrze gramatyki - dziękuję im za cenne sugestie.
Jeżeli trzeba wielu, by wychować dziecko, to z pewnością trzeba więcej niż jednej osoby, by napisać książkę. Chyba że tą jedną osobą jest moja żona, Anne.
Dziękuję wszystkim.

 

 

 

 

 

 

JEDEN
JAK TO SIĘ WYDARZYŁO

Było słoneczne popołudnie (co nie jest czymś niezwykłym w Los Angeles). Siedziałem wygodnie w fotelu w swoim pokoju i robiono mi manicure (ach, ten styl życia bogatych i sławnych). Moja żona, Anne, nalega, bym regularnie poddawał się temu zabiegowi. Nie może znieść widoku moich chłopskich rąk bez odpowiedniego manicure.
Lubię ten pokój. Tu pracuję - piszę, studiuję scenariusze, czytam książkę, oglądam telewizję i marzę. Już dawno zrezygnowałem z biura. Tutaj egzystuję. Wyłączam telefon - ten ostry syreni śpiew z zewnętrznego świata. Stałymi gośćmi są tylko moje psy, Danny i Foxy, labradory. Nie mogę ich teraz pieścić, gdyż moje ręce są upiększane.
Czułem się całkiem nieźle od operacji kręgosłupa, byłem gotów do partii golfa. Nagle odczułem coś dziwnego w prawym policzku. Jakby jakiś ostry przedmiot nakreślił linię od skroni poprzez policzek i zatrzymał się. Nie czułem żadnego bólu, ale kiedy chciałem opisać to Rose, manikiurzystce, nie mogłem mówić. Słychać było tylko jakieś mamrotanie. Co się ze mną dzieje? Rose była pielęgniarką w Izraelu i natychmiast zorientowała się, że to udar mózgu. Pobiegła do kuchni, by Concha, nasza kucharka, zadzwoniła do Anne, która właśnie grała w brydża z Barbarą Sinatrą.
Zaalarmowana Concha wbiegła do pokoju i zaczęła bić mnie po twarzy, intonując meksykańskie modlitwy. Próbowałem powiedzieć jej, że te uderzenia nie pomagają, ale z moich ust wydobywał się bełkot. Ona dalej mnie biła. Byłem zdumiony.
Anne szybko wróciła do domu i zatelefonowała do mojego lekarza. Doktor Rick Gold powiedział jej:
- Jeżeli może się ruszać, przywieź go do szpitala. Przysłanie karetki zajmie zbyt dużo czasu.
Spojrzałem na Anne. Zobaczyłem lęk w jej oczach, ale starała się uspokoić mnie w rzeczowy sposób. Nie próbowałem mówić. W głowie miałem zamęt. Wciąż nie wiedziałem, co się stało. Teraz wszyscy byli spokojni, zbyt spokojni. To mnie niepokoiło. Nim zabrano mnie do samochodu, popatrzałem na ręce. Zwróciłem się do Rose:
- Hej, nie skończyłaś z moimi paznokciami.
Ten żart przeszedł bez echa - nikt nie zrozumiał, co mówiłem.
Kiedy podjechaliśmy pod prywatne wejście, dwóch lekarzy czekało już na końcu długiego holu. Z ulgą zobaczyli, że mogę chodzić. To oznaczało, że nie mam sparaliżowanych nóg.
Doktor Gold powiedział:
- Pokaż mi zęby.
Odsłoniłem zęby, jak to czyniłem w tak wielu moich filmach. Nie wiedziałem, że warga z prawej strony opadła, zakrywając zęby. Była to pewna oznaka udaru. Rozumiałem wszystko, co mówił lekarz, ale nie mogłem mówić.
Szybko wysłali mnie na tomografię komputerową. To badanie mózgu wykorzystuje promienie rentgena; rezonans magnetyczny nie wchodził w grę, gdyż mam rozrusznik wszczepiony do klatki piersiowej przed sześcioma laty. (Ale to inna historia). Kiedy wsunęli mnie do tego zamkniętego tunelu, bałem się. Co się ze mną dzieje? Bicie serca wydawało się głośniejsze od mechanicznego brzęczenia maszyny fotografującej mój mózg. Zamknąłem oczy w ciemności.
Czy umieram? Dopiero przecież wyzdrowiałem po operacji kręgosłupa.
Wysunęli mnie z powrotem do światła. Wolałem ciemność. Chciałem o wszystkim zapomnieć. Próbowali mnie uspokoić:
- Po ćwiczeniach i terapii mowy będziesz mógł mówić. - Położyli mnie na noszach i zapewnili: - To tylko mały udar.
O czym, do diabła, oni mówią? Udar! Wyszedłem z tego samego szpitala zaledwie przed miesiącem, po operacji kręgosłupa, którą miałem wskutek katastrofy helikoptera. Udary są dla starszych ludzi, którzy niewyraźnie mówią i poruszają się z pomocą balkonika lub na wózku. Miałem tylko osiemdziesiąt lat; jak udar może mnie się przydarzyć? Czy to oznacza, że jutro nie będę grał w golfa?
Potem dowiedziałem się, że choroba zaatakowała mózg. Na tym polega udar. Ta choroba znajduje się w Ameryce na trzecim miejscu, jeśli chodzi o przyczyny zgonów. W każdej minucie ktoś w Stanach Zjednoczonych ma udar. To znaczy przeszło 700 000 ludzi każdego roku. W czasie, kiedy czytacie tę stronę, jeszcze dwie osoby będą miały udar. Trzydzieści procent chorych ma mniej niż sześćdziesiąt pięć lat. Jaką ja mam szansę, jestem przecież prawie o dwadzieścia lat starszy?
Gdy wieziono mnie korytarzem szpitalnym, patrzałem na światła na suficie. Czy nie widziałem tej sceny w filmie? Słowa lekarza rozbrzmiewały mi w głowie: "To tylko mały udar".
Tak, mały dla ciebie, duży dla mnie. Bałem się.
W moim szpitalnym pokoju dr Gold, nasz internista, starał się zmniejszyć mój strach.
- Kirk, grałeś razem z Janet Leigh.
- W Wikingach - wymamrotałem.
- Powiedz mi. - Pochylił się bliżej do mnie. - Czy te duże cycki są prawdziwe?
- Co takiego? - Nie mogłem uwierzyć.
- Czy te piękne cycki są prawdziwe?
- Oczywiście!
- Skąd wiesz, dotykałeś ich? Widziałeś je?
- Prawdziwe. - Potrząsnąłem głową z irytacją.
- Ona zawsze mi się podobała.
I tak przebiegała ta rozmowa. Nigdy nie powiedziałem Janet, że doktor wykorzystał obraz jej piersi, by uwolnić mnie od problemów.
Przez dwadzieścia godzin nie wolno mi było ani jeść, ani pić, dopóki lekarze nie upewnili się, że przełyk nie jest uszkodzony i mogę łykać. W końcu dali mi coś do picia i bacznie obserwowali. Nie chcieli dopuścić, bym się udławił na śmierć. Na samą myśl o tym dostałem drgawek. Śmierć! Wczoraj byłem gotowy do gry w golfa. A teraz co?