Kategorie

Gniew. Mądrość dla ostudzenia płomieni

  • Kod: 83-7298-635-5
  • Dostępność: Brak
  • Autor: Nhat Hanh, Thich
  • Cena w naszym sklepie: 23,90 zł
    Cena detaliczna:

DLA OGRZANIA
Trzymam twarz w obu dłoniach.
Nie, nie płaczę.
Trzymam twarz w obu dłoniach,
aby ogrzać samotność -
moje dłonie chronią,
moje dłonie karmią,
moje dłonie zatrzymują
duszę, aby nie opuściła mnie
w gniewie.

Te słowa napisałem po zbombardowaniu Ben Tre oraz po usłyszeniu komentarza amerykańskiego żołnierza: "Musieliśmy zniszczyć miasto, aby je ocalić".
Thich Nhat Hanh

Dwa i pół tysiąca lat temu pod drzewem bananowca w Indiach Budda doznał oświecenia, że źródłem wszelkiego nieszczęścia są trzy stany umysłu: złe poznanie, obsesyjna żądza i gniew. Wszystkie są trudne, ale w jednej chwili gniewu można zniszczyć życie i zniszczyć cały rozwój duchowy. Dwadzieścia pięć wieków po tej intuicji Buddy nauki medyczne mówią nam, że Budda miał rację: gniew może także zniszczyć nasze zdrowie. Jest to jedna z najpotężniejszych emocji i jedna z tych, z którymi najtrudniej sobie poradzić.
Na szczęście można ją pokonać. Thich Nhat Hanh z charakterystyczną dla siebie prostotą daje narzędzia i rady, dzięki którym można zmienić swoje związki i przywrócić te cząstki siebie, które zostały utracone przez gniew. Dotyczy to każdej dziedziny życia: pracy, rodziny, miłości i świata. Jak mówi dalajlama: Thich Nhat Hanh "pokazuje nam związek między pokojem osobistym, wewnętrznym a pokojem na ziemi".

Rok wydania: 2004
Stron: 168
Oprawa: broszura
Format: 125/195
Pakowanie: 30
Tłumacz: Justyna Grzegorczyk

Fragment tekstu:

Wprowadzenie


Praktyka szczęścia

Być szczęśliwym, dla mnie, to mniej cierpieć. Jeśli nie potrafimy przetransformować swojego bólu, szczęście nie będzie możliwe.
Ludzie szukają szczęścia poza sobą, lecz prawdziwe szczęście musi pochodzić z naszego wnętrza. Nasza kultura mówi, że szczęście bierze się z posiadania pieniędzy, władzy, wysokiej pozycji społecznej. Jeśli jednak przyjrzymy się uważnie, to zobaczymy, że wiele bogatych i sławnych osób nie jest szczęśliwych. Dużo z nich popełnia samobójstwo.
Budda oraz mnisi i mniszki jego czasów nie mieli niczego z wyjątkiem trzech szat i jednej miski. Byli jednak bardzo szczęśliwi, ponieważ posiadali coś niezwykle cennego - wolność.
Według nauczania Buddy podstawowym warunkiem szczęścia jest wolność. Nie mamy tu na myśli wolności politycznej, ale wolność od umysłowych tworów, takich jak gniew, rozpacz, zazdrość i złudzenie. Te umysłowe twory Budda opisał jako truciznę. Tak długo jak ta trucizna znajduje się w naszym sercu, szczęście nie jest możliwe.
Aby się wyzwolić z gniewu, musimy praktykować, bez względu na to, czy jesteśmy chrześcijanami, muzułmanami, buddystami, hinduistami czy żydami. Nie możemy prosić Buddy, Jezusa, Boga czy Mahometa, aby zabrali gniew z naszego serca, aby uczynili to za nas. Istnieją konkretne instrukcje, jak zmienić żądzę, gniew i chaos. Jeśli będziemy postępować zgodnie z tymi instrukcjami i poznamy, jak się opiekować własnym cierpieniem, będziemy mogli pomagać innym robić to samo.

 

Zmiana na lepsze

Załóżmy, że jest rodzina, w której ojciec i syn są na siebie zagniewani. Nie potrafią się z sobą porozumieć. Ojciec bardzo cierpi i syn też cierpi. Nie chcą tkwić w tym gniewie, ale nie wiedzą, jak go pokonać.
Dobra rada to taka, którą możemy zastosować bezpośrednio w swoim życiu. Dzięki której można zmienić swoje cierpienie. Będąc zagniewany, cierpisz, jakby paliły cię płomienie piekielne. Czując wielką rozpacz albo zazdrość, jesteś w piekle. Musisz pójść do przyjaciela, który praktykuje, i zapytać, co zrobić, aby przemienić ten gniew lub rozpacz.

 

Współczujące słuchanie przynosi ulgę w cierpieniu

Kiedy czyjeś słowa są przepełnione gniewem, dzieje się tak dlatego, że ta osoba głęboko cierpi. A ponieważ ma w sobie tyle cierpienia, czuje rozgoryczenie. Ciągle narzeka i za swoje problemy obwinia innych. Dlatego tak niemiło się jej słucha i staramy się jej unikać.
Aby zrozumieć i przemienić gniew, musimy się nauczyć praktykować współczujące słuchanie i używać mowy pełnej miłości. Bodhisattwa - Wielki Byt albo osoba przebudzona - jest zdolny słuchać bardzo głęboko i z ogromnym współczuciem. Nazywa się Kwan Yin albo Avalokiteshvara, Bodhisattwa Wielkiego Współczucia. Musimy wszyscy nauczyć się praktykować tak głębokie słuchanie, jakie ma bodhisattwa. Wtedy będziemy mogli oferować bardzo konkretne kierownictwo tym, którzy szukają pomocy, aby przywrócić porozumienie.
Słuchanie ze współczuciem może pomóc innej osobie w jej cierpieniu. Jednak, nawet gdy masz najlepsze intencje, nie będziesz słuchać głęboko, jeśli nie wytrenujesz się w sztuce współczującego słuchania. Jeżeli potrafisz siedzieć w milczeniu i słuchać kogoś ze współczuciem przez godzinę, to w znacznym stopniu ulżysz mu w cierpieniu. Słuchaj, mając tylko jeden cel: by druga osoba mogła się wypowiedzieć i znaleźć ulgę w cierpieniu. Słuchając, przez cały czas podtrzymuj w sobie współczucie. Słuchając, musisz być bardzo skoncentrowany. Musisz się skupić na praktyce słuchania całą swoją istotą, całym swoim bytem: oczyma, uszami, ciałem i umysłem. Jeśli udajesz, że słuchasz, a nie słuchasz w stu procentach, druga osoba to rozpozna i nie znajdzie ulgi w cierpieniu. Jeśli się nauczysz praktykować uważne oddychanie i będziesz potrafił skoncentrować się na pomocy w przynoszeniu ulgi, to w trakcie słuchania będziesz zdolny podtrzymywać w sobie współczucie.
Współczujące słuchanie jest praktyką bardzo głęboką. Słuchasz, aby nie osądzać ani nie winić. Słuchasz tylko dlatego, że chcesz, aby druga osoba mniej cierpiała. Tą drugą osobą może być twój ojciec, syn, córka albo partner. Nauczenie się słuchania może pomóc innym przemieniać gniew i cierpienie.

 

Bomba gotowa wybuchnąć

Znam pewną katoliczkę, która mieszka w Ameryce Północnej. Bardzo cierpiała z powodu niezwykle trudnej relacji z mężem. Oboje byli wykształceni, oboje zdobyli doktoraty. Mąż też cierpiał. Znajdował się w stanie wojny ze swoją żoną i z dziećmi. Nie potrafił z nimi rozmawiać. Wszyscy w rodzinie starali się go unikać, ponieważ był jak bomba gotowa wybuchnąć. Jego gniew był ogromny. Uważał, że żona i dzieci gardzą nim, ponieważ nikt nie chciał się do niego zbliżyć. W rzeczywistości żona nim nie gardziła, również dzieci nim nie gardziły. Bały się go. Przebywanie blisko niego było niebezpieczne, ponieważ w każdej chwili mógł eksplodować.
Pewnego dnia żona postanowiła się zabić, ponieważ nie mogła już tego znieść. Czuła, że nie potrafi w takich warunkach dłużej żyć. Jednak przed wprowadzeniem swego zamiaru w czyn zadzwoniła do przyjaciółki, która była praktykującą buddystką, i powiedziała jej, co planuje. Przyjaciółka wiele razy zachęcała ją do medytowania, aby mniej cierpiała, ale ona zawsze odmawiała. Wyjaśniała, że będąc katoliczką, nie może żyć zgodnie z nauką buddystów. Tego popołudnia, kiedy buddystka dowiedziała się, że jej przyjaciółka zamierza się zabić, powiedziała przez telefon: "Twierdzisz, że jesteś moją przyjaciółką i masz niedługo umrzeć. Prosiłam cię tylko o jedno, żebyś posłuchała wykładu mojego nauczyciela, ale ty odmówiłaś. Jeśli naprawdę jesteś moją przyjaciółką, to proszę, wsiądź do taksówki i przyjedź do mnie po taśmę, a potem możesz umrzeć".
Kiedy katoliczka przyjechała, przyjaciółka kazała jej usiąść i zostawiła ją samą w salonie, aby posłuchała wykładu o dharmie na temat odnowy porozumienia. Słuchała tego wykładu przez półtorej godziny i przeszła w swoim wnętrzu głęboką transformację. Dowiedziała się wielu rzeczy. Uświadomiła sobie, że była po części odpowiedzialna za własne cierpienie i że także była przyczyną cierpienia swojego męża. Uświadomiła sobie, że zupełnie nie potrafiła mu pomóc. Właściwie sprawiała, że jego cierpienie tylko się z każdym dniem nasilało, ponieważ unikała jego osoby. Dowiedziała się też, że aby pomóc drugiej osobie, powinna się nauczyć słuchać głęboko ze współczuciem. Tego właśnie przez ostatnie pięć lat nie potrafiła.


Rozbroić bombę

Wykład o dharmie był dla kobiety inspiracją. Chciała wrócić do domu i praktykować głębokie słuchanie, żeby pomóc mężowi. Jednak jej przyjaciółka buddystka powiedziała: "Nie, moja droga, nie powinnaś tego robić dzisiaj, ponieważ współczujące słuchanie jest bardzo głęboką nauką. Musisz potrenować przynajmniej przez jeden lub dwa tygodnie, abyś umiała słuchać jak bodhisattwa". Zatem kobieta zaprosiła swoją przyjaciółkę katoliczkę do udziału w rekolekcjach, by dowiedziała się więcej.
W rekolekcjach uczestniczyło czterysta pięćdziesiąt osób. Jedli, spali i wspólnie praktykowali przez sześć dni. W tym czasie wszyscy ćwiczyliśmy uważne oddychanie, świadomi swojego wdechu i wydechu, który łączy ciało i umysł. Praktykowaliśmy uważne chodzenie, wkładając w każdy krok sto procent siebie. Praktykowaliśmy uważne oddychanie, chodzenie i siedzenie, aby przyjrzeć się cierpieniu w swoim wnętrzu i objąć je z czułością.
Uczestnicy nie tylko słuchali wykładów na temat dharmy, ale praktykowali też sztukę słuchania siebie nawzajem i używania mowy pełnej miłości. Staraliśmy się głęboko słuchać, aby zrozumieć cierpienie drugiej osoby. Katoliczka ćwiczyła bardzo rzetelnie, bardzo głęboko, ponieważ dla niej była to sprawa życia i śmierci. Kiedy po rekolekcjach wróciła do domu, była bardzo spokojna, a jej serce przepełniało współczucie. Naprawdę pragnęła pomóc mężowi w usunięciu bomby z jego serca. Poruszała się wolno i kontrolowała oddech, aby zachować spokój i karmić swoje współczucie. Praktykowała uważne chodzenie i jej mąż zauważył, że jest inna. W końcu podeszła i usiadła cicho obok niego. Nie robiła tego od pięciu lat.
Przez dłuższy czas milczała, może dziesięć minut. Potem łagodnie wzięła go za rękę i powiedziała: "Mój drogi, wiem, że przez ostatnie pięć lat wiele wycierpiałeś i bardzo mi przykro. Wiem, że jestem w dużym stopniu odpowiedzialna za twoje cierpienie. Nie tylko nie potrafiłam ci pomóc, abyś mniej cierpiał, ale jeszcze pogarszałam sytuację. Popełniłam wiele błędów i zadałam tobie wiele bólu. Bardzo mi przykro. Chciałabym, żebyś dał mi szansę zacząć od nowa. Chcę cię uczynić szczęśliwym, ale dotąd nie wiedziałam, jak to zrobić. Nie chcę, aby to trwało tak dalej. Zatem, kochanie, proszę, pomóż mi. Potrzebuję twojej pomocy, aby cię lepiej zrozumieć, aby cię bardziej kochać. Proszę, powiedz mi, co znajduje się w twoim sercu. Wiem, że cierpisz, muszę poznać twoje cierpienie, abym znowu nie popełniała złych rzeczy jak w przeszłości. Bez ciebie nie mogę tego zrobić. Potrzebuję twojej pomocy, abym przestała cię ranić. Chcę cię tylko kochać". Kiedy przemawiała do niego w ten sposób, on zaczął płakać. Płakał jak chłopiec. Od dłuższego czasu jego żona była wciąż skwaszona. Zawsze krzyczała, a jej słowa były pełne gniewu, goryczy, obwiniania i osądzania. Wciąż się ze sobą kłócili. Od lat nie zwracała się do niego w ten sposób, z taką miłością i czułością. Kiedy zobaczyła, że mąż płacze, wiedziała, że pojawiła się przed nią szansa. Drzwi do serca jej męża były dotąd zamknięte, ale oto teraz znowu zaczęły się otwierać. Wiedziała, że musi być bardzo uważna, zatem kontynuowała ćwiczenie uważnego oddychania. Powiedziała: "Proszę, mój drogi, proszę, powiedz mi, co masz w sercu. Chcę się nauczyć lepiej sobie radzić, aby nie popełniać błędów".
Żona jest intelektualistką, ma doktorat jak jej mąż, ale oboje cierpieli, bo żadne z nich nie potrafiło praktykować słuchania siebie ze współczuciem. Tej nocy jednak była wspaniała, z sukcesem praktykowała współczujące słuchanie. Okazało się, że dla obojga była to bardzo uzdrawiająca noc. Po kilku wspólnie spędzonych godzinach potrafili się z sobą pojednać.

 

Właściwa nauka, właściwa praktyka

Jeśli praktyka jest właściwa, jeśli praktyka jest dobra, to nie potrzeba pięciu czy dziesięciu lat, lecz wystarczy kilka godzin, by wzbudzić przemianę i uzdrowienie. Wiem, że owej katoliczce tej nocy się powiodło, ponieważ potrafiła przekonać swojego męża, aby zgodził się na drugie rekolekcje.
Drugie rekolekcje trwały sześć dni i pod koniec mąż także przeżył wielką transformację. Podczas medytacji herbaty przedstawił swoją żonę innym uczestnikom. Powiedział: "Przyjaciele, współpraktykujący, chciałbym wam przedstawić Bodhisattwę, Wielki Byt. To jest moja żona, wielki bodhisattwa. Podczas pięciu lat sprawiłem, że wiele cierpiała, byłem taki niemądry. Jednak dzięki swojej praktyce zmieniła wszystko. Ocaliła mi życie". Potem opowiedzieli swoją historię i to, jak trafili na rekolekcje. Opowiedzieli, jak pojednali się na głębszym poziomie i odnowili miłość do siebie.
Kiedy gospodarz stosuje jakiś nawóz, a ten nie przynosi efektów, musi zmienić nawóz. To samo dotyczy nas. Jeśli po kilku miesiącach praktyka, którą uprawiamy, nie przynosi żadnej transformacji ani uzdrowienia, musimy się zastanowić. Musimy zmienić podejście i poznać więcej, aby znaleźć taką praktykę, która zmieni nasze życie i życie tych, których kochamy.
Wszystkim nam może się udać, jeśli otrzymamy i poznamy właściwą naukę i właściwą praktykę. Jeśli będziecie praktykować rzetelnie, jeśli z praktyki uczynicie sprawę życia i śmierci, jak ta katoliczka, to możecie zmienić wszystko.

 

Sprawić, że szczęście jest możliwe

Żyjemy w czasach wielu wymyślnych środków komunikacji. Informacja może niezwykle szybko docierać na drugi kraniec planety. Jednak dokładnie w tych samych czasach komunikacja między ludźmi - ojcem i synem, mężem i żoną, matką i córką - staje się niezwykle trudna. Jeśli nie przywrócimy porozumienia, szczęście nie będzie możliwe. W nauczaniu buddyjskim niezwykle wyraźnie przedstawia się praktyka współczującego słuchania, praktyka kochającej mowy i praktyka kontrolowania gniewu. Musimy wcielić w życie nauczanie Buddy dotyczące głębokiego słuchania i kochającej mowy, aby przywrócić komunikację i wprowadzić do swojej rodziny, szkoły i wspólnoty szczęście. Wtedy będziemy mogli pomóc ludziom na całym świecie.

 

Rozdział pierwszy


Konsumować gniew

 

 

Wszyscy musimy wiedzieć, jak się obchodzić z własnym gniewem i jak go traktować. Aby to wiedzieć, musimy zwrócić większą uwagę na biochemiczny aspekt gniewu, ponieważ gniew ma korzenie zarówno w ciele, jak i w umyśle. Analizując swój gniew, możemy zobaczyć jego elementy fizjologiczne. Musimy głęboko przyjrzeć się, jak jemy, jak pijemy, jak trawimy i jak traktujemy swoje ciało w codziennym życiu.

 

Gniew nie jest ściśle rzeczywistością psychologiczną

Z nauczania Buddy dowiadujemy się, że ciało i umysł nie są odrębne. Ciało jest naszym umysłem i jednocześnie umysł jest naszym ciałem. Gniew nie jest tylko rzeczywistością psychiczną, ponieważ to, co fizyczne i psychiczne, jest z sobą związane i nie możemy tego rozdzielać. W buddyzmie twór ciało-umysł nazywamy namarupa. Namarupa to psychosoma, umysł-ciało jako jedność. Ta sama rzeczywistość przejawia się niekiedy jako umysł, a niekiedy jako ciało.
Przyglądając się głęboko naturze cząstki elementarnej, naukowcy odkryli, że czasami przejawia się ona jako fala, a czasami jako cząstka. Fala jest czymś zupełnie innym od cząstki. Fala może być tylko falą. Nie może być cząstką. Cząstka może być tylko cząstką, nie może być falą. Lecz fala i cząstka są tym samym. Zatem zamiast nazywania tego falą albo cząstką, nazywamy to waficle, cząstkofalą, łącząc oba słowa: fala i cząstka (wave-article). Taką nazwę naukowcy nadali cząstce elementarnej.
To samo odnosi się do umysłu i ciała. Dualistyczne widzenie mówi nam, że umysł nie może być ciałem, a ciało nie może być umysłem. Jednak przyglądając się głębiej, widzimy, że ciało jest umysłem, a umysł jest ciałem. Jeśli potrafimy przekroczyć tę dwoistość, która postrzega umysł i ciało jako twory całkowicie odrębne, zbliżymy się do prawdy. Wielu ludzi zaczyna sobie uświadamiać, że to, co się dzieje z ciałem, także dzieje się z umysłem, i vice versa. Współczesna medycyna jest świadoma, że choroba ciała może być wynikiem choroby umysłu, a choroba umysłu może być związana z chorobą ciała. Ciało i umysł nie są dwiema odrębnymi jednostkami - są jednym. Musimy bardzo dobrze się troszczyć o ciało, jeśli chcemy opanować gniew. Zatem niezwykle ważne jest to, jak jemy i jak trawimy.

 

Jesteśmy tym, co zjadamy

Nasz gniew, przygnębienie, rozpacz mają wiele wspólnego z ciałem i tym, co zjadamy. Musimy opracować strategię jedzenia i konsumowania, aby się bronić przed gniewem i przemocą. Jedzenie jest aspektem cywilizacji. Sposób, w jaki wytwarzamy pożywienie, rodzaj tego, co zjadamy, oraz to, jak jemy, ma wiele wspólnego z cywilizacją, gdyż wybory przez nas podjęte mogą wprowadzić pokój i ulżyć cierpieniu.
Pożywienie, które zjadamy, może odgrywać bardzo istotną rolę dla gniewu. Nasze pożywienie może zawierać w sobie gniew. Kiedy jemy mięso zwierzęcia z chorobą wściekłych krów, gniew jest już w tym mięsie. Musimy się też przyjrzeć innym rodzajom pożywienia, które zjadamy. Jeśli jemy jajo albo kurczaka, to jajo i kurczak mogą także zawierać wiele gniewu. Spożywamy gniew i dlatego wyrażamy gniew.
Obecnie kurczaki hoduje się na wielką skalę w nowoczesnych farmach, gdzie nie mogą chodzić, biegać ani szukać pożywienia w ziemi. Są karmione wyłącznie przez ludzi. Trzyma się je w małych klatkach i nie mogą się w ogóle ruszać. Dzień i noc muszą stać. Wyobraź sobie, że nie masz prawa chodzić ani biegać. Wyobraź sobie, że musisz stać dzień i noc tylko w jednym miejscu. Wkrótce wpadłbyś we wściekłość. Podobnie kurczaki gromadzą w sobie wściekłość.
Aby kury znosiły więcej jaj, farmerzy stwarzają sztuczny dzień i noc. Wykorzystują sztuczne oświetlenie, tworząc krótszy dzień i krótszą noc, aby kury były przekonane, że minęły już dwadzieścia cztery godziny, a wtedy produkują więcej jaj. W tych kurach jest bardzo dużo gniewu, przygnębienia i cierpienia. Wyrażają swój gniew i frustrację, atakując swoje towarzyszki. Dziobią się, raniąc się nawzajem. Powodują, że inne kury zranione cierpią i giną. Dlatego obecnie farmerzy obcinają dzioby wszystkim kurczakom, aby nie mogły się nawzajem atakować.
Zatem kiedy spożywasz mięso albo jajo takich kur, zjadasz gniew i frustrację. Bądź więc świadomy. Zwracaj uwagę na to, co jesz. Jeśli będziesz zjadać gniew, staniesz się gniewny i zaczniesz wyrażać gniew. Jeśli będziesz jadł rozpacz, będziesz wyrażać rozpacz. Jeśli jesz przygnębienie, będziesz wyrażać przygnębienie.
Musimy zjadać szczęśliwe jaja od szczęśliwych kur. Musimy pić mleko, które nie pochodzi od wściekłych krów. Powinniśmy pić mleko organiczne, które pochodzi od krów chowanych naturalnie. Musimy się zdobyć na wysiłek i wspierać farmerów, by hodowali zwierzęta w bardziej humanitarny sposób. Musimy także kupować jarzyny, które są uprawiane ekologicznie. Są one droższe, ale dzięki nim możemy jeść mniej. Możemy się nauczyć jeść mniej.

 

Konsumować gniew przez inne zmysły

Nie tylko karmimy swój gniew zjadaną żywnością, ale także tym, co konsumujemy oczami, uszami i świadomością. Przyswajanie dóbr kulturalnych jest także związane z gniewem. Dlatego niezwykle ważne jest rozwinięcie strategii konsumowania.
To, co czytamy w czasopismach, co oglądamy w telewizji, również może być toksyczne. To wszystko może także zawierać gniew i frustrację. Film jest jak kawałek befsztyku. Może zawierać gniew. Jeśli go wchłaniasz, konsumujesz gniew, karmisz się frustracją. Artykuły w gazetach, a nawet rozmowy mogą zawierać wiele gniewu.
Być może czasami czujesz się samotny i chcesz z kimś porozmawiać. Podczas godziny konwersacji słowa drugiej osoby mogą cię zatruć. Możesz wchłonąć wiele gniewu, który wyrazisz później. Dlatego tak istotna jest uważna konsumpcja. Słuchając wiadomości, czytając artykuł w gazecie, omawiając coś z innymi, wchłaniasz takie same toksyny jak te, które przyjmujesz, gdy nie jesz uważnie.

 

Jeść dobrze, jeść mniej

Są osoby, które znajdują ucieczkę w jedzeniu, aby zapomnieć o smutkach i depresji. Objadanie się może stworzyć problemy w układzie trawiennym, przyczyniając się do powstawania gniewu. Może także wytwarzać za dużo energii. Jeśli nie wiesz, jak sobie poradzić z tą energią, może się ona stać energią gniewu, seksu albo przemocy. Kiedy odżywiamy się właściwie, możemy jeść mniej. Potrzeba nam wtedy o połowę mniej pożywienia, które zjadamy każdego dnia. Aby jeść dobrze, powinniśmy przeżuwać potrawy około pięćdziesięciu razy, zanim połkniemy. Jedząc wolno, przeżuwając pokarm w ustach do postaci płynnej papki, wchłaniamy o wiele więcej składników odżywczych. Dobrze jedząc, starannie przeżuwając, przyswajamy więcej składników odżywczych niż wtedy, gdy jemy dużo, ale nie trawimy dobrze.
Jedzenie to głęboka praktyka. Jedząc, cieszę się każdym kawałkiem. Jestem świadomy pożywienia, świadomy, że jem. Możemy praktykować uważność jedzenia - wiemy, co przeżuwamy. Przeżuwamy pokarm bardzo uważnie i z radością. Od czasu do czasu przerywamy jedzenie i nawiązujemy kontakt z otaczającymi nas przyjaciółmi, rodziną czy sanghą - wspólnotą praktykujących. Doceniamy to, jak cudownie jest siedzieć z nimi, przeżuwać w ten sposób, nie martwiąc się niczym. Jedząc uważnie, nie spożywamy gniewu, niepokoju czy naszych projektów. Konsumujemy jedzenie, przygotowane z miłością przez innych. To bardzo przyjemne.
Kiedy pożywienie w twoich ustach staje się prawie płynne, intensywniej doświadczasz jego smaku i posiłek bardziej ci smakuje. Być może zechcesz spróbować dzisiaj zjeść właśnie w ten sposób. Bądź świadom każdego ruchu swoich ust. Odkryjesz, że posiłek smakuje wyśmienicie. Być może będzie to tylko chleb. Bez masła i dżemu. Ale będzie cudowny. Może wypijesz też trochę mleka. Ja nigdy nie pijam mleka. Przeżuwam mleko. Kiedy wkładam kawałek chleba do ust, przez chwilę żuję go z uważnością, a potem nabieram łyżeczkę mleka. Wkładam do ust i przeżuwam dalej ze świadomością. Nie wyobrażasz sobie, jak smaczna może być odrobina mleka z chlebem.
Kiedy pożywienie staje się płynne, zmieszane ze śliną, jest już w połowie strawione. Zatem gdy dociera do żołądka i jelit, trawienie jest już niezwykle łatwe. Większość składników odżywczych w chlebie i mleku zostanie wchłonięta przez ciało. Podczas przeżuwania doznasz wiele radości i wolności. Jedząc w ten sposób, będziesz zjadać mniej.
Kiedy sobie nakładasz, bądź świadom swoich oczu. Nie ufaj im. To twoje oczy każą ci nabierać za dużo. Nie potrzebujesz aż tyle. Jeśli wiesz, jak jeść uważnie i radośnie, uświadamiasz sobie, że potrzebujesz tylko połowę tego, co każą ci spożywać oczy. Proszę, spróbuj. Przeżuwanie czegoś tak prostego jak cukinia, marchew, chleb czy mleko może się okazać twoim najlepszym posiłkiem w życiu. To cudowne.
W Plum Village - naszym ośrodku medytacyjnym we Francji - wielu doświadcza tego rodzaju jedzenia, przeżuwając bardzo uważnie, bardzo wolno. Spróbuj jeść w taki sposób. Pomoże ci to poczuć się lepiej w twoim ciele, a zatem także w twoim duchu, w twojej świadomości.
Nasze oczy są większe od żołądka. Musimy opanować swoje oczy energią uważności, abyśmy dokładnie wiedzieli, ile pokarmu rzeczywiście nam potrzeba. Chińskie określenie na jałmużną miskę używaną przez mnichów lub mniszki oznacza "narzędzie właściwej miary". Używamy tej miski, aby się bronić przed oszustwem własnych oczu. Jeśli pożywienie sięga krawędzi miski, wiemy, że przeważnie to wystarczy. Tylko tyle przyjmujemy. Jeśli potrafisz jeść w taki sposób, to będziesz mógł mniej kupować. Możemy to robić sami albo w rodzinach. Będzie to potężne wsparcie dla farmerów, którzy chcą wytwarzać ekologiczną żywność.

 

Piąte ćwiczenie uważności

Wszystkim potrzeba diety opartej na gotowości do kochania i służenia. Diety opartej na inteligencji. Pięć ćwiczeń uważności to sposób wyjścia z cierpienia dla świata i dla każdego z nas jako jednostki (zobacz pełen tekst w dodatku B). Głębokie przyglądanie się sposobowi, w jaki konsumujemy, jest praktyką piątego ćwiczenia uważności. Ten trening uważności zawiera praktykę uważnego konsumowania, stosowania diety, która może wyzwolić nas i nasze społeczeństwo. Ponieważ jesteśmy świadomi cierpienia spowodowanego nieuważną konsumpcją, składamy zobowiązanie:

...przyrzekam kultywować dbałość o zdrowie, zarówno fizyczne, jak psychiczne, swoje, swojej rodziny i swojego społeczeństwa, praktykując uważne jedzenie, picie i konsumowanie. Przyrzekam przyjmować tylko to, co daje pokój, dobrobyt i radość mojemu ciału, mojej świadomości oraz zbiorowemu ciału i świadomości mojej rodziny i społeczeństwa. Postanawiam nie pić alkoholu ani używać innych środków odurzających oraz unikać pokarmu lub innego rodzaju strawy, która zawiera toksyny, takich jak niektóre programy telewizyjne, czasopisma, książki, filmy i rozmowy...

Jeśli chcesz zająć się swoim gniewem, przygnębieniem i rozpaczą, to możesz się zastanowić nad życiem zgodnie z tym ćwiczeniem uważności. Pijąc alkohol uważnie, dostrzeżesz, że on wywołuje cierpienie. Picie alkoholu jest przyczyną choroby ciała i umysłu oraz śmierci na drodze. Wytwarzanie alkoholu także wiąże się z cierpieniem. Używanie ziarna do jego produkcji jest związane z brakiem pożywienia na świecie. Uważność jedzenia i picia może nam dać tę wyzwalającą intuicję.
Omów strategię uważnego konsumowania z osobami, które kochasz, z członkami twojej rodziny, nawet wtedy, gdy są jeszcze mali. Dzieci potrafią to zrozumieć, zatem powinny uczestniczyć w tego rodzaju dyskusjach. Razem możecie podjąć decyzje, co jeść, co pić, jakie programy telewizyjne oglądać, co czytać i jakie rozmowy prowadzić. Ta strategia służy waszej własnej obronie.
Nie możemy mówić o gniewie i o tym, jak sobie z nim radzić, nie zwracając uwagi na to, co spożywamy, ponieważ gniew nie jest czymś odrębnym. Porozmawiaj ze swoją wspólnotą na temat strategii uważnego konsumowania. W Plum Village staramy się chronić siebie. Staramy się nie przyswajać tego, co karmiłoby nasz gniew, przygnębienie i lęk. Aby konsumować uważniej, regularnie omawiamy to, co jemy, jak jemy, jak mniej kupować i jak zdobywać pokarm wyższej jakości, zarówno ten zjadany, jak i wchłaniany zmysłami.

 

 

Rozdział drugi

 

Ugasić ogień gniewu

 


Ocalić dom

Gdy ktoś mówi albo robi coś, co doprowadza nas do gniewu, cierpimy. Mamy wtedy skłonność mówić lub robić coś, co każe także tamtej osobie cierpieć, w nadziei, że sami będziemy mniej cierpieć. Myślimy: "Chcę cię ukarać, chcę żebyś cierpiał, ponieważ ty kazałeś cierpieć mnie. A kiedy zobaczę, jak cierpisz, lepiej się poczuję".
Wielu z nas ma skłonność wierzyć w takie dziecinne praktyki. Jednak jest faktem, że kiedy każesz cierpieć drugiemu, on spróbuje znaleźć ulgę, sprawiając, żebyś ty cierpiał jeszcze bardziej. W wyniku tego następuje eskalacja cierpienia po obu stronach. Obojgu wam potrzeba współczucia i pomocy. Żadne z was nie potrzebuje kary.
Kiedy zaczynasz się gniewać, wróć do siebie i zaopiekuj się własnym gniewem. Kiedy ktoś sprawi, że będziesz cierpieć, wróć i zajmij się swoim cierpieniem, swoim gniewem. Nie rób ani nie mów niczego. Cokolwiek zrobisz albo powiesz w stanie zagniewania, może wywołać dalsze szkody w twojej relacji.
Większość z nas tego nie robi. Nie chcemy wrócić do siebie. Chcemy iść za drugą osobą, aby ją ukarać.
Jeśli twój dom płonie, najpilniejszą rzeczą jest wrócić i próbować ugasić ogień, a nie biec za podpalaczem. Jeśli pobiegniesz za kimś, kogo podejrzewasz, że podpalił twój dom, dom spłonie, podczas gdy ty będziesz go ścigał. To nie jest mądre. Musisz wrócić i ugasić ogień. Gdy zatem jesteś zagniewany, i dalej oddziałujesz albo kłócisz się z drugą osobą, jeśli starasz się ją ukarać, postępujesz dokładnie jak ktoś, kto biegnie za podpalaczem, podczas gdy wszystko ginie w płomieniach.

 

Narzędzie dla ostudzenia płomieni

Budda dał bardzo skuteczne narzędzia do gaszenia naszego wewnętrznego ognia: metodę uważnego oddychania, metodę uważnego chodzenia, metodę objęcia gniewu, metodę głębokiego przyjrzenia się naturze naszego postrzegania oraz metodę głębokiego przyjrzenia się drugiej osobie, aby sobie uświadomić, że ona także cierpi i potrzebuje pomocy. Te metody są bardzo praktyczne i pochodzą bezpośrednio od Buddy.
Świadomie wdychać to wiedzieć, że powietrze wnika do twojego ciała, a świadomie wydychać to wiedzieć, że twoje ciało wymienia powietrze. W ten sposób jesteś w kontakcie z powietrzem i ze swoim ciałem, a ponieważ twój umysł jest uważny na to wszystko, więc pozostajesz w kontakcie także ze swoim umysłem - takim, jaki jest. Potrzeba tylko jednego świadomego oddechu, aby przywrócić kontakt z sobą i z tym, co nas otacza, a trzech świadomych oddechów, aby ten kontakt podtrzymać.
Kiedy nie stoisz, nie siedzisz ani nie leżysz, chodzisz. Ale dokąd idziesz? Już dotarłeś na miejsce. Z każdym krokiem możesz docierać do chwili obecnej, możesz wejść do Czystej Krainy albo do Królestwa Bożego. Kiedy idziesz z jednego końca pokoju w drugi, albo z jednego budynku do drugiego, bądź świadom, że twoja stopa jest w kontakcie z ziemią, i bądź świadom, że twoje ciało jest w kontakcie z powietrzem. To pomoże ci odkryć, ile kroków robisz podczas wdechu, a ile podczas wydechu. Kiedy wdychasz, możesz powiedzieć "w", a kiedy wydychasz, możesz powiedzieć "z". Wtedy przez cały dzień praktykujesz medytację marszu. Ta praktyka jest możliwa nieustannie i dlatego ma moc odmieniania codziennego życia.
Lubimy czytać książki na temat różnych duchowych tradycji, aby stosować rytuały. Nie chcemy jednak praktykować nauk tych tradycji. Nauczanie może zmienić nas bez względu na to, do jakiej religii czy tradycji duchowej należymy, jeśli tylko chcemy je praktykować. Zmienimy się z morza ognia w odświeżające jezioro. Wtedy nie tylko przestaniemy cierpieć, ale staniemy się źródłem radości i szczęścia dla wielu ludzi z naszego otoczenia.

 

Jak wyglądamy, kiedy się gniewamy?

Ilekroć narośnie w tobie gniew, weź lustro i popatrz na siebie. Kiedy jesteś zły, nie jesteś piękny, nie prezentujesz się dobrze. Napinają się wszystkie mięśnie twojej twarzy. Twarz wygląda jak bomba gotowa wybuchnąć. Popatrz na kogoś, kto się gniewa. Kiedy widzisz napięcie na jego obliczu, zaczynasz się bać. Bomba w nim może eksplodować w każdej minucie. Bardzo pomocne jest zatem zobaczenie siebie w chwilach, gdy jesteś zły. To jest dzwonek uważności. Kiedy zobaczysz siebie w takim stanie, będziesz chciał coś zrobić, żeby to zmienić. Wiesz, co uczynić, żeby piękniej wyglądać. Nie potrzeba ci żadnych kosmetyków. Musisz tylko oddychać spokojnie, w sposób opanowany i uśmiechać się uważnie. Jeśli potrafisz zrobić to raz czy dwa razy, będziesz wyglądał znacznie lepiej. Tylko spojrzyj w lustro, spokojnie wdychając, spokojnie wydychając, a poczujesz ulgę.
Gniew jest zjawiskiem mentalnym, psychicznym, a jednak jest ściśle związany z elementami biologicznymi i biochemicznymi. Gniew sprawia, że napinasz mięśnie. Gdy jednak potrafisz się uśmiechnąć, zaczynasz się rozluźniać i twój gniew maleje. Uśmiechanie się pozwala, aby zrodziła się w tobie energia uważności pomagająca ci objąć twój gniew.
W dawnych czasach słudzy króla i królowej zawsze musieli mieć lustro, ponieważ ilekroć kogoś przedstawiano cesarzowi, jego wygląd musiał być doskonały. Zatem przez wzgląd na formalną etykietę ludzie nosili woreczek z małym lusterkiem w środku. Wypróbujcie tego. Noście lusterko z sobą i patrzcie w nie, aby sprawdzić, w jakim jesteście stanie. Po kilkakrotnym wdechu i wydechu, kiedy będziecie się uśmiechać do siebie, napięcie zniknie i poczujecie ulgę.

 

Objąć gniew światłem uważności

Gniew jest jak krzyczące niemowlę, cierpiące i płaczące. Niemowlę potrzebuje, żeby objęła je matka. Ty jesteś matką swojego dziecka, swojego gniewu. W chwili, gdy zaczynasz ćwiczyć uważne wdychanie i wydychanie, gromadzisz energię matki potrzebną do ukołysania i objęcia dziecka. Wystarczy samo obejmowanie gniewu, samo wdychanie i wydychanie. Dziecko natychmiast poczuje ulgę.
Wszystkie rośliny są karmione przez słońce. Wszystkie są na nie wrażliwe. Każda roślina, którą obejmują jego promienie, przechodzi transformację. Rano kwiaty są jeszcze nieotwarte. Kiedy jednak wzejdzie słońce, promienie obejmują kwiaty i starają się je przeniknąć. Promień słoneczny składa się z drobnych cząstek, fotonów. Fotony stopniowo wnikają w kwiat jeden po drugim, aż jest ich w nim wystarczająco dużo. W tym momencie kwiat nie może się dłużej opierać i musi się otworzyć na słońce.
W ten sam sposób wszystkie twory psychiczne i wszystkie fizjologiczne formacje w nas są wrażliwe na uważność. Jeśli jest w tobie uważność i obejmuje twoje ciało, to ciało się zmienia. Jeśli obecna jest uważność, która obejmuje twój gniew albo rozpacz, to także one się zmieniają. Według Buddy i zgodnie z naszym doświadczeniem wszystko, co zostaje objęte energią uważności, zmienia się.
Twój gniew jest jak kwiat. Na początku być może nie rozumiesz natury swojego gniewu, ani tego, dlaczego się pojawił. Jeśli jednak wiesz, jak objąć go energią uważności, otworzy się. Możesz siedzieć, śledzić swój oddech albo możesz praktykować medytację uważnego chodzenia, aby wytworzyć energię uważności i objąć swój gniew. Po dziesięciu lub dwudziestu minutach twój gniew będzie się musiał przed tobą otworzyć i nagle zobaczysz jego prawdziwą naturę. Być może powstał z powodu złego postrzegania albo braku zręczności.